Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2006. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2006. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 września 2011

Scrubs

Hoży doktorzy: My Mirror Image 6x1 (2006)
Świetne rozpoczęcie sezonu szóstego i znakomite zakończenie odcinka z świetnie dobranym kawałkiem grupy Audioslave. I choć wątek ze “swoją wersją z przyszłości” i pewnym ucharakteryzowaniem aktorów może wydawać się lekko kiczowaty, to jednak efekt końcowy powalający.
(wspomniany utwór zaczyna się gdzieś w 3 minucie tego materiału)

Hoży doktorzy: My Long Goodbye 6x15 (2007)
Obok “My Mirror Image” najlepszy odcinek szóstej serii Scrubsów. Nastrojem epizod przypominał początkowe dramatyczne momenty serialu jak chociażby odc. “Old Lady”. Jak zwykle emocjonalne zakończenie, uogólniające problemy wszystkich bohaterów wokół wypadku i śpiączki Laverne.


Ciekawi mnie czy dr Cox zgodzi się, by jego dziecko nazwać Jennifer Dylan i by JD został ojcem chrzestnym :)

czwartek, 4 sierpnia 2011

Garden State 2?

Reżyseria: Tony Goldwyn
Scenariusz: Paul Haggis
Aktorzy: Zach Braff, Jacinda Barrett,  Casey Affleck, Rachel Bilson
Zdjęcia: Tom Stern
Muzyka: Michael Penn
Premiera: 2006-09-10

Nie ma wątpliwości co do tego, że Zach Braff niezwykle rozważnie dobiera sobie udział w kolejnych filmach. Po sukcesie “Garden State” wybrał film, który jest pod wieloma względami spokrewniony ze wspomnianym debiutanckim jego dziełem. I można tu wyliczać od historii, która podejmuje bliskie tematy czy soundtracku. Powiązania te jednak nie wyszły na dobre...

Powrót do Garden State” odkrywał przed bohaterami prawdy, może nawet oczywiste, ale sposób w jaki czynił to reżyser zasługuje na uznanie. Tutaj wprowadzenie dużej liczby postaci niestety skutkuje bardzo małym zaangażowaniem widza. Zach Braff, którego nie sposób nie lubić czy Casey Affleck mają małe pole do popisu właśnie przez to rozpisanie filmu na tuzin postaci i wątków.


Zmartwił mnie pewien marazm, z którym reżyser nie potrafił sobie poradzić. Wiele niestety w produkcji scen, gdzie bohaterowie w najgorszy możliwy sposób snują rozważania na temat ich dalszego życia, kariery, związku. Problemem było także niewłaściwe wyważenie dramatu z komedią. Owszem pojawiają się elementy stricke komediowe, ale szybko się o nich zapomina, kiedy oglądamy kolejne, nudne sekwencje kłótni między bohaterami.

Film ma na pewno swój mały urok. Może nawet nie taki mały. Ale ja mam cały czas przed oczami wspaniały “Garden State”, a z tym filmem “Przyjaciołom” konkurować trudno.